Jakże sielankowy, beztroski i spokojny był to wyjazd.
Najlepiej zacząć od tego, że 1 Ukraińska Hrywna to 37 groszy.! Teraz, wiadomo dlaczego i tak warto odwiedzić Ukrainę – z szczególnym uwzględnieniem Lwowa.
Kiedy pierwszy raz pojechałem na wschód w 2010, ciężko było się przyzwyczaić do POWSZECHNEJ biedy. Do innych zwyczajów, do dróg, do braku owoców w sklepach, jak i samego – raczej mizernego – ich wyposażenia, specjalnego potraktowania nas przez Ukraińską policję jako „ważnych gości z zachodu” i przydzielenie eskorty policyjnej.
Ale ściągając z oczu już zeuropeizowane okulary uświadamiam sobie, że czuje się tam inaczej mimo iż a w Polsce 15 lat temu było DOKŁADNIE tak samo, że w sklepach nie ma owoców – nikt ich nie kupuje, bo każdy ma je pod domem, że sklepy nie mogą być lepiej wyposażone jeśli nikogo nie stać na więcej niż niewiele. Że te drogi są jakie są, a policja traktowała nas specjalnie bo mieliśmy rozbić swoja bazę na 3 tygodnie w małej mieścinie w okręgu Tarnopolskim. Dla nich to było coś, ludzie z zachodu ich odwiedzają, są nas ciekawi. Trochę mi było przykro, bo cieszyli się z odwiedzin kogoś zeuropeizownego, kogoś kto sobie „politycznie i gospodarczo” poradził.. A ja bym chciał mieć te owoce pod domem, i żeby pani w sklepie zamiast kasy fiskalnej miała liczydło i by mieć swobodę, bez jakiś pieprzonych nakazów i zakazów.
I Lwów – ta mała perełka, najwspanialsze Polskie miasto. Jeszcze w 20-stoleciu międzywojennym prawnie jako Polska. Miasto na pierwszy rzut oka przypomina mi Kraków, ale mimo tego, że jest zaniedbane i tak potrafi Gród Kraka na pysk powalić. Mnogość przepięknych budynków, wyjątkowych miejsc i tradycji ukraińskiej. Warto odwiedzić Operę Lwowską, ceny są w miarę osiągalne, a wrażenia już od momentu samego wejścia – nie do opisania.
W Lwowie żyje pełno ludzi znających język Polski. Nieraz słyszałem stwierdzenia, że: „Moja Babcia\Dziadek jest Polką\Polakiem” albo ” w domu do tej pory mówimy po Polsku”. O wiele łatwiej tam mówić po Polsku, niż Angielsku czy Rosyjsku próbując się o coś spytać. Niektórzy nawet się denerwują słysząc, że mówimy do nich po Rosyjsku. Wszędzie jest mnogość pozostałości po Polsce; cmentarze, kościoły, symbole i przede wszystkim ludzie.
Warto korzystać z komunikacji miejskiej, ale TYLKO I WYŁĄCZNIE tramwaje. Te małe żółte busy, nie zawsze wykonują swoją prace w 100%, a pozatym jest w nich bardzo ciasno. Bitet to tylko 1 Hrywna czyli około 37gr. I nie ma co zwracać uwagi na minuty w rozkładzie – trzeba czekać aż przyjedzie.
Jeśli już żołądek przyssie - to polecam „Pyzata hata” naprawde duża stołowka ze szwedzkim stołem i nie jest drogo. Ja za ziemniaki, kiełbaske grillowaną i 2 kromki chleba dałem ok 10 hrywien = ok. 3,7 zł. W innej knajpie do zamówionego jedzenia, kelner przed obiadem przyniósł każdemu po pięćdziesiątce wódki ziołowej i do zagrychy kanapkę z smalecem i ogórkiem kiszonym – za darmo, fajny zwyczaj. ![]()
Żebracy – to chyba pogrom tego miasta, gdyby nie ta grupa społeczna byłbym wniebowzięty Lwowem. Przynajmniej połowa z nich mówi po Polsku, jest miła prawie by Ci tyłek podtarli – ale jak nie dasz kasy to Cie zwyzywają.
W Centrum są 2 fajne targowiska;
1. Idąc pod Operę Lwowską i
stojąc twarzą do głównego wejscia odwracasz sie w lewo i idzesz caly czas prosto. Znajdziecie tam targ z recznie robionymi ukraińskimi błyskotkami, naprawde warto odwiedzić. I WARTO SIĘ TARGOWAĆ.!
2. Stojąc w centrum szukacie rogu rynku przez który przejeżdza tramwaj. Jak już tam jesteście to szukacie na rogu budynku sklepu z pamiątkami, taki dośc większy sklepik. I idzecie w stronę tego sklepu wzdłuż torów. Dochodząc do głownej drogi patrzycie na lewo i macie targ. to jest moje ulubione miejsce w Lwowie.
Idzie tam kupić nawet świadectwa szkolne z lat 20 stych, oryginalne historyczne mundury wojskowe ukraińskiej armi za 350 hrywien czyli ok 120zł. [taniocha] Toooooony komplentych apartów Zenit, odznaki wojskowe, tooony ksiązek, gazet, błyskotek, płyty winylowe [ ja kupiłem beatlesów za 15hr=ok.6zł i Scorpions'ów "the best of" za 10 hrywien Oryginalne..
Piwo w sklepie 2,5 - 3,5 Hrwny. Najlepsze jakie piłem - baltika [chyba Rosyjskie, ale bardzo dobre]. Kanajpy – w zwykłej tak od 12hrywien do 20 pod parasolkami na rynku i w dyskotekach. Idąc na dyskotekę często trzeba mieć dokument tożsamości, do tego doszczętnie Cie przeszukają - i warto zawsze mieć przy sobie paszport.
Do milicji raczej nie ma co startować, ani pokazywać, że ma się przy sobie dużo kasy bo Ci poprosu zabiorą, jak sie będziesz kłócił zagrożą Ci potarganiem paszportu.
Warto zobaczyć cmentarz Łyczakowski, jest tam masa Polaków w tym m.in Maria Konopnicka, czysto Polska część – cmentarz Orląt Lwowskich. Warto tam przyjechać choćby po to by postawić świeczkę. I warto pamiętać że Bandera dla Polaków jest mordercą, kryminalista i zwyrodnialcem, a dla Ukraińców to Bohater narodowy. Czy warto sie wdawać w dyskusje.? Tylko jesli znasz temat szczegółowo.. a studiując Politologie myślałem, że wiem co nieco. Nie ma co siebie i ich denerwować skroro i tak nie dojdzie się do kompromisu.
Kilometrów nie podam, bo pociągiem jechałem.


